Obraz dla wpisu: Zostać aniołem biznesu?

Zgodnie z raportem KPMG "Rynek dóbr luksusowych w Polsce. Edycja 2014": Wraz ze wzrostem poziomu zamożności Polscy inwestorzy coraz częściej wybierają aktywny sposób inwestowania. Już nie tylko kupują akcje spółek notowanych, obligacje rządowe lub przedsiębiorstw, ale inwestują w różne prywatne inicjatywy biznesowe oraz start-upy".

Tacy inwestorzy często nazywani są „aniołami biznesu” – finansując start-upy, wypełniają lukę kapitałową pomiędzy finansowaniem, jakie można pozyskać od rodziny i przyjaciół, a minimalnym limitem inwestycyjnym oferowanym przez fundusze typu „venture capital”.W wielu przypadkach „aniołowie biznesu” osobiście angażują się w te nowe przedsięwzięcia, przekazują oprócz kapitału także swoje wieloletnie doświadczenia, kontakty, specjalistyczną wiedzę i know-how zdobyte w pracy, w korporacjach, czy też na własny rachunek.

W przypadku inwestorów klasy średniej mniejsza aktywność inwestycyjna w stosunku do inwestorów HNWI (grupa najbogatszych) w aktywa takie jak nieruchomości, obligacje czy start-upy spowodowana jest w głównej mierze przez ograniczony dostęp do tego rodzaju instrumentów. W szczególności inwestorzy klasy średniej dysponując mniejszymi środkami niejednokrotnie nie są w stanie wyłożyć środków niezbędnych do inwestycji w nieruchomość komercyjną  lub start-up. Również w przypadku bardziej zamożnych inwestorów, których hipotetycznie byłoby stać na tego rodzaju inwestycję, skoncentrowanie znaczącej części ich wolnych środków w jednym aktywie inwestycyjnym (bez właściwej dywersyfikacji) narażałoby ich na zbytnie ryzyko inwestycyjne. Co więcej, prywatni inwestorzy niejednokrotnie nie korzystając z usług banków inwestycyjnych czy innych prywatnych doradców mają ograniczony dostęp do informacji o pojawiających się możliwościach inwestycyjnych - innych niż ogólnodostępne, takie jak rynek publiczny, fundusze inwestycyjne etc. W szczególności informacje o inwestycjach typu start-up, prywatne oferty obligacji korporacyjnych czy inwestycje w nieruchomości komercyjne często trafiają do wąskiej grupy najbogatszych inwestorów i doradzających im podmiotów.

Czy nie ma zatem nadziei i inwestorzy tacy jak my nigdy nie będę mieli możliwości inwestować na zasadach zbliżonych do tych na jakie mogą pozwolić sobie najbogatsi? Czy bycie aniołem biznesu jest możliwe wyłącznie dla wąskiego grona osób najzamożniejszych? Do niedawna odpowiedź na powyższe pytania była zaskakująco krótka i niestety przecząca.

Obecnie jesteśmy jednak świadkami docierania rewolucji internetowej we wszystkie zakamarki naszego życia. Rewolucja „online” z coraz większą siłą zmienia także usługi finansowe oraz, co najbardziej nas interesuje, zrównuje dostęp do możliwości inwestycyjnych - zarówno w aspekcie geograficzny, jak i dostępu do różnych grup aktywów.

Dosłownie na naszych oczach rynek inwestycji wymyślany jest na nowo, dając praktycznie nieograniczone możliwości w dostępie do kapitału, ale także w dostępie do różnego rodzaju możliwości inwestycyjnych. Inwestycje nabierają nowego wymiaru wychodząc z zacisznych gabinetów instytucji bankowych w świat online, gdzie dziesiątki, setki a niekiedy i tysiące inwestorów indywidualnych i instytucjonalnych w czasie rzeczywistym (za pomocą twittera, facebook-a, instagramu etc.) dzielą się informacjami i spostrzeżeniami na temat interesujących ich inwestycji.

Rewolucja ta nazywa się “inwestycje społecznościowe” i jednym z jej podstawowych efektów jest liberalizacja rynku finansowego oraz stworzenie praktycznie nieograniczonego dostępu do możliwości inwestycyjnych. Podsumowując, rewolucja w finansach jaką są inwestycje społecznościowe dają nam możliwości inwestowania na zasadach zbliżonych do tych, które do tej pory były dostępne wyłącznie dla najbogatszych.

Jak w przypadku każdej rewolucji, także ta związana z inwestycjami społecznościowymi, poza oczywistymi korzyściami, niesie za sobą również wiele zagrożeń, ale o tym napiszemy już w dalszej części naszego przewodnika.